SF dla niewybrednych
Nie ma co ukrywać, był robotem na schwał co się zowie. Brał udział w niejednej wojnie galaktycznej i miał widoki na cybernetyczną przyszłość. Musiał tylko zdobyć więcej bitów danych i zakupić za nie nowe chipy do swojej starej pancernej głowy.
W przeciwieństwie do młodych i niedoświadczonych robotów, antykorozja była jego podstawową troską. Wiedział jak łatwo stracić kondycję na skutek korozji. Przynajmniej raz w roku chodził na czyszczenie strumieniowo-ścierne i dokładny przegląd techniczny. Był ostatnim ze swojego pokolenia. Takich modeli już nie produkowano. Jego koledzy rdzewieli gdzieś na odległych planetach. Jego uratowała wprowadzona w ostatnich latach antykorozja. Gdyby nie to, zapewne podzieliłby los swoich towarzyszy broni. Słyszał, że planowano nawet ustawę, która wprowadzała obowiązkowe czyszczenie strumieniowo-ścierne. Wiadomo, że taniej wychodzi utrzymać robota w dobrej formie, niż wyprodukować nowego.
Cieszył się więc życiem i z utęsknieniem wypatrywał możliwości awansu. Komputer astrologiczny przepowiedział mu świetlaną przyszłość. Może kiedyś będzie nawet zarządzał planeta, na której pracują ludzie. Ten dziwny pierwotny gatunek, dla którego nie było już ratunku, lecz mógł jeszcze przyczynić się do poprawy funkcjonowania prawdziwej inteligencji.
No related posts.

(2 votes, average: 4.50 out of 5)