Fotelowe refleksje
Mam taki zwyczaj, że czasami siedzę sobie w fotelu i rozmyślam. Procesy umysłowe skutecznie poprawia mi filiżanka dobrej kawy. Jako, że (jak sobie pochlebiam) nie jestem pozbawiony pewnej dozy samokrytyki, uznałem w czasie jednego z takich rozmyślań, iż wcale nie jestem lepszy od tych wszystkich, którzy czasem wzbudzają mój gniew. Też mam ciągoty do prostych rozwiązań i zbawiania świata… właśnie z zajmowanego miejsca, czyli własnego fotela.
Podam prosty przykład. Znałem w życiu wielu alkoholików. Prawdopodobnie zbyt wielu. Niektórzy byli członkami mojej rodziny, inni kolegami, a jeszcze inni współpracownikami lub nawet przełożonymi. Pod wpływem tych doświadczeń, często dość nieprzyjemnych, wydaje mi się, że pomoc alkoholikom jest wymysłem nie przystającym do życia. Czy oni chcą takiej pomocy? Zazwyczaj nie! Po co im odtrucia alkoholowe, skoro trwanie w nałogu tak bardzo im się podoba? Wielu z nich przyznaje z obolałą miną, że niszczą sobie życie, że krzywdzą najbliższych. Wówczas zbiera im się na łzy i prawie decydują się na detoks. Potem przychodzi ktoś, kto proponuje by… się napić. Te oczy, jeszcze przed chwilą pełne łez i poczucia winy, teraz błyszczą radością!
Tak sobie siedzę w moim fotelu, popijam kawę i wspominam te sytuacje, gdy próbowałem pomóc tego typu ludziom. Dziś pozostał mi tylko sceptycyzm i jakby nieco mniej współczucia.
No related posts.

(2 votes, average: 4.00 out of 5)